5 lat z cukrzycą typu 1 …

cukrzyca typu 1 u dziecka

Taka właśnie rocznica przypada nam w listopadzie 2016 roku…

Takich rocznic wg mnie się nie obchodzi a nawet nie warto o nich pamiętać … ale w tym roku ze względu na bloga postanowiłam po prostu zwrócić na nią uwagę.

W listopadzie Panna H będzie miała 7,5 roku a od 5 lat czyli od 60 miesięcy ma zdiagnozowaną cukrzycę typu 1.

Przez ten czas zużyliśmy co najmniej 600 wkłuć MiniMed T-sure (na pewno więcej bo część się wyrwała bądź wymagała wymiany) co daje nam 600 ukłuć naszego kochanego kilkuletniego dziecka…

Biorąc pod uwagę, że wkłucia robimy tylko w 4 miejscach (ramiona+pośladki) to każde z tych miejsc było nakłute przynajmniej 150 razy!!

Przerażające!! Prawda?

Zakładając, że mierzymy cukier 10 razy na dobę co oczywiście jest minimalną ilością to mamy 18 250 nakłuć paluszków (365 dni x 5 lat x 10 nakłuć).

Czyli w ciągu 5 lat życia z cukrzycą Panna H była kłuta pewnie ok 20 tyś razy…

Brzmi strasznie, przerażająco, nawet nie chcę tego analizować ani o tym myśleć…

cukrzyca typu 1 u dzieckacukrzyca typu 1 u dziecka

Jednak dzięki tym właśnie 20 tyś nakłuć moje dziecko może ‚normalnie’ funkcjonować !!!

Dzięki temu wszystkiemu jest pełnym energii ośmiolatkiem (prawie).

Chodzi do 2 klasy i korzysta z życia jak może. Uczęszcza na zajęcia z baletu (3 rok), uczy się grać na skrzypach (2 rok), męczy nas o karate ale chyba nie uda nam się już go wcisnąć w nasz grafik. Marzy aby zostać dżokejką. Uwielbia czytać komiksy i wyprowadzać na spacer psa dziadków.

cukrzyca typu 1 u dzieckacukrzyca typu 1 u dzieckacukrzyca typu 1 u dzieckadsc_9768cukrzyca typu 1 u dziecka

A my, rodzice cukrzyka nastawiamy co wieczór w telefonie kilka alarmów, żeby skontrolować poziom cukru w nocy (tak, tak, robimy to nie tylko w dzień). Analizujemy każdy posiłek i przekąskę, przeliczamy i podajemy odpowiednią ilość insuliny. Analizujemy każdy dzień, każde wyjście, każdy wyjazd pod kątem cukrzycy. Po zjedzeniu przez nasze dziecko sterty pączków mamy większy ból głowy niż przeciętny rodzic bo nasze szare komórki starąją się przeliczyć tą ilość węglowodanów, tłuszczy i białek na odpowiednią dawkę insuliny a tą z kolei trzeba odpowiednio podzielić na bolus zwykły i przedłużony…  Stajemy na głowie aby hemoglobina glikowana była w normie a później na wizycie mamy wynik 7 :(. W naszych kieszeniach, torbach czy torebkach znajdziecie saszetki z cukrem, zużyte paski do glukometru oraz zaślepki do pompy. Słowo ‚wymiennik’ kojarzy nam się z jedzeniem, ‚hemoglobina’ z poziomem cukru (z trzech ostatnich miesięcy), ‚pompa’ z urządzeniem podającym insulinę a ‚poziom’ czy ‚wynik’ to zawsze poziom cukru a nie wynik meczu…

Czy jeszcze kiedyś policzę te wszystkie przykre rzeczy, które wymieniłam na początku postu?

NIE! NIE! NIE!

Nie mam na nie wpływu! Nie chcę żeby definiowały nasze życie!

W najbliższym tygodniu poza naszą pracą, Hanutową szkołą i zajęciami dodatkowymi mamy zaplanowane: wieczór gier planszowych z Siostrą stryjeczną Hani (obowiązkowo będą jakieś muffiny lub domowa pizza); wypad całej trójki na koncert o ile uda nam się wygrać wejściówki; wystawa w ulubionym muzeum plus lody na starówce oraz obiad urodzinowy u Babci z tortem czekoladowym (taki zamówiła Hanuta)…

Planujemy jakie miejsca zobaczymy ponownie a jakie dopiero odkryjemy podczas naszego wiosennego wyjazdu. Co będziemy robić w wakacje? Czy już dorośliśmy całą rodziną do posiadania psa? A może przygarniemy kota? Jak spędzimy najbliższe święta? Czy to karate to uda się jeszcze upchnąć? Co pysznego zjemy dziś na kolację?

Tak po prostu, po ludzku żyjemy.

<3
img_5608-2